"BOSO, ALE NA ROWERZE" (belgijski kandydat do Oscara w kategorii "Najlepszy Film Nieanglojęzyczny" - 2010r.) to trzeci pełnometrażowy film fabularny trzydziestojednoletniego Feliksa van Groeningena.
Scenariusz filmu oparty został na słynnej powieści Dimitra Verhulsta pt. La Merditude des Choses, która niemal od razu zyskała w Belgii i Holandii status kultowej i stałą się literacką sensacją pierwszej dekady XXI wieku.
"BOSO ALE NA ROWERZE" to zaskakująca i oryginalna kombinacja tragikomicznego romansu i czarnego humoru, połączonego z klimatem muzyki Roya Orbisona. Wiele scen ma charakter komiczny, a nawet absurdalny, ale wszystko podszyte jest tu głębszym znaczeniem. To nie tyle czysty sarkazm, co raczej tragikomiczna radość przez łzy - śmiech, który po chwili utyka w gardle, rodząc pytanie czy jest tak naprawdę powód do radości.
Polski tytuł jest nawiązaniem do wydanej w 1961 roku autobiograficznej książki Stanisława Grzesiuka "Boso, ale w ostrogach", opowiadającej historię chłopca wychowującego się w latach 30. XX w. na warszawskim Czerniakowie. W obu przypadkach temat jest taki sam - można być "boso", ale gorycz życia i świadomość braku perspektyw na przyszłość najlepiej rekompensuje humor, poczucie dumy i godności.
...Lata 80. XX wieku, małe miasteczko w Belgii. Trzynastoletni Gunter Strobbe mieszka wraz z ojcem i trzema wujkami w domu swych dziadków. Strobbowie to głównie hazardziści, pijacy i kobieciarze, żyjący w atmosferze błogiego lenistwa, nieróbstwa, kłótni, a przede wszystkim zakrapianej alkoholem wyśmienitej i szalonej zabawy. Absurdalne pomysły są tu na porządku dziennym, a im bardziej szalone, tym lepiej, bo wszyscy realizują je z większym zapałem. Mistrzostwa świata w piciu, rajd na rowerach na golasa czy planszowa gra Tour de France, w której, aby wygrać, trzeba się napić, od razu znajdują chętnych. Świat traktowany jest jak zabawa, a życie staje się ciągłą imprezą i ucieczką od pracy oraz odpowiedzialności. Nikt nie podejmuje tu żadnego wyzwania, a alkohol, kobiety i ekstremalne wybryki stają się jedyną szansą na zapomnienie.
Strobbowie nie są wzorem do naśladowania, ale łączy ich silna solidarność. Wspierają się wzajemnie i są dumni z wartości, jakim hołdują. Co Strobbów nie zabije, to ich tylko wzmocni.
Gunter szanuje ojca i wujków, chce być częścią rodzinnego klanu, ale jednocześnie tęskni za domowym ciepłem i miłością. Dalekie od idylli dzieciństwo z czasem wpływa nie tylko na osobowość nastolatka, ale także na jego dorosłość. Trzydziestotrzyletni Gunter żyje pełnią życia, ale pozostaje niedojrzały i nie potrafi wziąć na siebie odpowiedzialności. Ucieka od poważnych wyzwań. Dopiero, gdy na świat ma przyjść jego dziecko, coś w nim pęka...
