
Carlos Saura pozostając wierny swym tematom związanym z muzyką i tańcem zrealizował kolejny swój film "JA, DON GIOVANNI".
...Wenecja, rok 1763. Pisarz Lorenzo da Ponte prowadzi rozpustne życie. Kiedyś był księdzem, ale liczne skandale i romanse sprawiły, że został wydalony do Wiednia. Wspierany przez przyjaciela i mentora, Giacomo Casanovę, zostaje przedstawiony ulubionemu kompozytorowi cesarza - Salieriemu i nowoprzybyłemu na dwór Wolfgangowi Amadeuszowi Mozartowi. Próbując zaszkodzić karierze Mozarta, Salieri przekonuje cesarza Józefa II, by ten zatrudnił nieznanego libertyna jako autora libretta do "Wesela Figara". Stanie się jednak inaczej. Namiętny charakter da Ponte, który znów zakochał się do szaleństwa i jego sentymentalne spacery po Wiedniu posłużą mu także za inspirację do napisania genialnego libretta do jednego z najpiękniejszych i dzieł Mozarta - "Don Giovanniego"...
"Ja, Don Giovanni" został wspaniale nakręcony i pomyślany (...). Najbardziej interesująca w filmie jest niewątpliwie koncentracja nie na Mozarcie, lecz na owym libreciście, Lorenzo da Ponte. Dobry wybór, gdyż jest to nie tylko zapomniana postać związana z twórczością Mozarta, ale także człowiek z fascynującą historią. Żyd, który nawrócił się na chrześcijaństwo w 1763 roku, żeby się dobrze ożenić. Został księdzem, ojcem nieślubnego dziecka i alfonsem. Wygnany z Wenecji, trafił do Wiednia, gdzie cesarz zaproponował mu współtworzenie oper z Mozartem (granym przez Lina Guanciale). Tak powstały m.in. "Cosi fan tutte" i "Wesele Figara".
Kirk Honeycutt, 11 września 2009. MFF w Toronto
