Reżyser Steve McQueen jest jednym z najważniejszych artystów wizualnych w Wielkiej Brytanii. "GŁÓD", który jest jego debiutem fabularnym, mimo politycznego tematu pozostaje przede wszystkim historią głęboko humanistyczną i uniwersalną, co reżyser chętnie podkreśla w swoich wypowiedziach.
Film jest artystyczną interpretacją jednego z najbardziej wstrząsających wydarzeń, jakie rozegrały się w XX wieku w Wielkiej Brytanii. Jeden z czołowych bojowników o wyzwolenie Irlandii Północnej Bobby Sands, osadzony w więzieniu Maze na początku lat 80. rozpoczął głodówkę żądając uznania go za więźnia politycznego. Przez 66 dni uparcie odmawiał przyjmowania pokarmów, co doprowadziło go do śmierci.
McQueen świadomie i bez znieczulenia pokazuje jak do tego doszło. Jak sam mówi, chciał pokazać, co więźniowie zamknięci w słynnym bloku H,
prowadzący coraz bardziej radykalne formy strajku (od odmowy mycia poprzez niszczenie cel, wylewanie moczu na korytarze i odmowę wkładania ubrań, aż po głodówkę) mogli "widzieć, czuć i słyszeć". Chciał pokazać przede wszystkim ich życie i ich emocje, a więc rzeczy, których nie można dziś odnaleźć w dokumentach z tamtych czasów.
Trudny i nadal bolesny temat jest dla autora "GŁODU" pretekstem do stworzenia wstrząsającej i, mimo wszystko oderwanej od politycznego kontekstu, opowieści o istocie człowieczeństwa. W wielu wymiarach. Zaskakuje konstrukcja: film składa się z serii krótkich i dynamicznych, niemal pozbawionych dialogu scen w więzieniu skontrastowanych z jednym, dziesięciominutowym ujęciem, w którym bohater rozmawia z ojcem Dominikiem Moranem i podejmuje decyzję o strajku.
Film Steve'a McQueena nie jest autobiografią Sandsa. Oglądamy co prawda jego przyjazd do więzienia, codzienne (niemal dosłowne) siłowanie się więźniów ze strażnikami, którzy w odwecie za wylewanie fekaliów na korytarze, smarowanie ścian odchodami, niszczenie czystych ubrań i cel, urządzają nagim aresztantom "ścieżkę zdrowia" i ostentacyjnie manifestują swoją przewagę, stosując coraz bardziej wyrafinowane formy przemocy. Oglądamy dojrzewanie bohatera do decyzji o głodówce, szokujący obraz powolnego wyniszczania jego organizmu, a w końcu śmierć.
Film został przygotowany z niezwykłą dbałością o szczegóły i poprzedzony drobiazgową dokumentacją. Reżyser zdecydował się na pracę z niemal całkowicie irlandzką ekipą, co spowodowało - jak mówi McQueen - szczególny rodzaj napięcia na planie. W Irlandii Północnej pamięć o tamtych wydarzeniach jest wciąż żywa.
